sobota, 17 października 2015

Co ja tu robię?

Minął zaledwie miesiąc szkoły, a ja już mam wszystkiego dość.

6.30 Znów trzeba rano wstać, umyć się, ubrać i zjeść śniadanie. Później idziesz (jedziesz) do szkoły. Siedzisz tam cały dzień. Wracasz. Jesz obiad. Odrabiasz lekcje, uczysz się. Patrzysz na zegarek... 20.00. I znów cały dzień ci uciekł nawet nie wiesz kiedy. I tak od poniedziałku do piątku.
Później przychodzi weekend. Najpierw odsypiasz cały tydzień. Wstajesz o 10.00. Jesz śniadanie oglądając swój ulubiony serial, na który nie miałeś czasu w ciągu tygodnia. Spotykasz się ze znajomymi (jeśli ich masz). Jeździsz na rowerze, rolkach czy idziesz na spacer. I znowu musisz się uczyć, bo w tym tygodniu masz 3 sprawdziany, 4 kartkówki i na pewno będziesz pytany.

I tam funkcjonujesz 3 i pół miesiąca. Później święta. Kolejny miesiąc ferie. 3 miesiące, kolejne święta. A teraz byle do czerwca.
I tak większość z nas funkcjonuje przez 12 lat swojego życia. Ja zaczynam już 8 rok i zauważyłam, że z każdym rokiem wpadam w tą samą rutynę coraz szybciej.

Bo kto z nas nie myśli "byle do piątku", później "byle do wolnego", "byle do świąt" czy "byle do wakacji". I tak funkcjonujemy. Najpierw szkoła, później studia i praca. A czas płynie i płynie...